
W pięknie zawarte jest coś bardzo swojskiego, ale ukryte jest tak głęboko jakby nigdy nie miało być swojskie. Dlatego właśnie piękno jest jed nocześnie wzruszające i zimne. Gdy się je przygarnie, przestaje być pięknem. Trzeba je jednak uznać, inaczej bowiem nie będzie nas wzruszało. Piękno ma w sobie zawsze coś zachwycającego, jak coś, co istniało kiedyś, a potem na długi czas znikło. (...) Nie można go kochać, choć lęskni się za nim. Dzięki tajemnym ścieżkom zachwytu piękno staje się bogatsze niż wszystko, co mamy w sobie.
Piękno paradoksalnie swojskie i niedostępne, wzrusza tęsknotą za utraconą esencją, jednocześnie stając się bogatsze niż własne ja.
Elias Canetti, w swoim pełnym poetyckiej głębi cytacie, dotyka esencji piękna jako fenomenu psychologicznego i filozoficznego, który wymyka się prostym definicjom. Autor wskazuje na paradoksalną naturę piękna: z jednej strony jest ono „swojskie”, a więc bliskie, rozpoznawalne, rezonujące z naszym wewnętrznym doświadczeniem, z drugiej zaś „ukryte tak głęboko, jakby nigdy nie miało być swojskie”. To ukrycie sugeruje, że prawdziwa istota piękna nie jest łatwo dostępna ani w pełni uchwytna, co nadaje mu aurę tajemniczości i niedostępności.
Ta dwoista natura prowadzi do jego „wzruszającej” i jednocześnie „zimnej” jakości. Piękno wzrusza, ponieważ budzi w nas echa czegoś znanego, prapamięciowego, być może nawet archetypowego, co leży u podstaw naszej estetycznej wrażliwości. Jednak jego „zimno” wynika z owej niedostępności – próba zawłaszczenia, „przygarnięcia” piękna, sprawia, że przestaje ono być pięknem. W języku psychologicznym, oznacza to, że piękno traci swój transcendentny charakter, gdy próbujemy je zracjonalizować, sklasyfikować czy zredukować do posiadania. Jego moc leży w byciu poza nami, obiektem kontemplacji, a nie konsumpcji.

Czy wiesz, że relacje z matką są kanwą
dla wszystkich innych relacji, jakie nawiązujesz w życiu?
Poznaj mechanizmy, które kształtują Cię od dzieciństwa.
Odzyskaj władzę nad sobą i stwórz przestrzeń dla nowych relacji – z matką, córką, światem i samą sobą 🤍
Kwestia „uznania” piękna jest kluczowa. Bez tego aktu akceptacji jego istnienia i wpływu, nie będzie nas wzruszało. To uznanie jest aktem świadomości, otwarciem się na doświadczenie estetyczne, które jest niezależne od naszej woli posiadania. Canetti porównuje piękno do czegoś, „co istniało kiedyś, a potem na długi czas znikło”. To skojarzenie z utraconą przeszłością, z nostalgicznym pragnieniem powrotu do czegoś pierwotnego i idealnego, nadaje pięknu wymiar tęsknoty i melancholii. Nie można go kochać w sensie relacji interpersonalnej, bo jest ono ideą, doświadczeniem, a nie bytem do objęcia. Jednak „lęka się za nim” – odczuwamy głęboką, podświadomą potrzebę jego obecności i powrotu.
Ostatecznie, dzięki „tajemnym ścieżkom zachwytu”, piękno staje się „bogatsze niż wszystko, co mamy w sobie”. Ten zachwyt jest stanem, w którym ego ustępuje miejsca transcendentalnemu doświadczeniu. Piękno, poprzez swoją nieuchwytność i zdolność do wywoływania głębokiej tęsknoty i podziwu, wzbogaca nasz wewnętrzny świat, otwierając nas na wymiary bytu, które wykraczają poza naszą codzienną egzystencję i racjonalne pojmowanie. Jest to psychologiczny proces sublimitacji, gdzie doświadczenie estetyczne przenosi nas poza ograniczenia jaźni, pozwalając na chwilowe połączenie z czymś większym i bardziej esencjonalnym.

W świecie, który każe Ci być kimś, odważ się być sobą.
Radykalna samoakceptacja to zaproszenie do wewnętrznej wolności.
Zobacz, czym jest i jak wiele może Ci dać!