
Nie znoszę owej wiecznej skłonności do prawdy, prawdy z przyzwyczaje nia, prawdy z obowiązku. Prawda powinna być jak burza, która oczyszcza powietrze, a potem przemija. Prawda powinna uderzać jak grom, w prze ciwnym bowiem razie nie jest w stanie dokonać niczego. Prawda nie może być dla człowieka psem; biada temu, kto na nią gwiżdże. Nie można jej prowadzić na smyczy ani w kagańcu. Nie karmi się jej i nie mierzy. Prawdzie trzeba dać rosnąć w jej przerażającym spokoju.
Prawda powinna wstrząsać, oczyszczać, lecz nie dać się kontrolować czy oswoić. Jej siła leży w spontanicznej, transformującej mocy.
Elias Canetti, w tym prowokacyjnym cytacie, wzywa do radykalnego przewartościowania naszego stosunku do prawdy. Odrzuca płytką, sformalizowaną i skostniałą koncepcję prawdy, tę, która stała się „z przyzwyczajenia” czy „z obowiązku”. Z perspektywy psychologicznej, Canetti uderza w nasze mechanizmy obronne i poznawcze, które często prowadzą nas do unikania prawdziwej konfrontacji z rzeczywistością. Prawda „z przyzwyczajenia” to nic innego jak konformizm poznawczy, przyjmowanie domyślnych narracji bez głębszej refleksji. Prawda „z obowiązku” to zinternalizowane normy społeczne, narzucające określony obraz świata, który często nie pozwala na autentyczne, niekiedy bolesne, odkrycia.
Canetti pragnie prawdy, która jest dynamiczna i transformująca. Porównanie prawdy do „burzy, która oczyszcza powietrze”, a następnie „przemija”, odnosi się do procesu psychologicznego katarsis. Prawda w tym ujęciu jest intensywnym, choć tymczasowym, doświadczeniem, które prowadzi do głębokiego oczyszczenia i reorganizacji wewnętrznego świata jednostki. Podobnie jak burza, która mimo swojej gwałtowności przynosi ulgę i świeżość, tak i prawda, choć uderzająca „jak grom”, ma moc przełamywania starych schematów myślowych, iluzji i zaprzeczeń. Akcentowanie jej chwilowości – „potem przemija” – sugeruje, że prawda nie jest statycznym dogmatem, lecz procesem ciągłego poznawania i odkrywania, a jej esencja tkwi w sile jej oddziaływania, nie w permanencji. Prawda, która nie uderza, jest bezużyteczna, gdyż nie jest w stanie wywołać żadnej zmiany na poziomie poznawczym czy emocjonalnym. Z psychologicznego punktu widzenia, to prawda, która wywołuje dysonans poznawczy, prowokuje nas do konfrontacji z nieprzyjemnymi faktami, zmusza do rewizji własnych przekonań i schematów.

Ranisz siebie, bo chronisz
wewnętrzne dziecko?
To ta odrzucona część Ciebie, która wciąż czeka na poczucie bezpieczeństwa, uznanie i miłość. I tylko Ty możesz ją nimi obdarzyć🤍
Najbardziej psychologiczne jest jednak fragment o prawdzie, która „nie może być dla człowieka psem”. To mocna metafora podkreślająca, że prawda nie jest obiektem, który można kontrolować, tresować, czy instrumentalizować dla własnych celów. „Biada temu, kto na nią gwiżdże” – to ostrzeżenie przed lekceważeniem jej siły i autonomii. Nie można jej „prowadzić na smyczy ani w kagańcu”, co symbolizuje niemożność jej cenzurowania, ograniczania czy manipulowania. Psychologia często zajmuje się mechanizmami, za pomocą których ludzie starają się ujarzmić niewygodne prawdy – od wyparcia, przez racjonalizację, po projekcję. Canetti stanowczo odrzuca te strategie. Prawda „nie karmi się jej i nie mierzy” – nie można jej wyżywić fałszywymi interpretacjami ani ograniczyć do mierzalnych, redukcjonistycznych ram. Jej istota jest transcendentalna względem naszych prób jej zawłaszczenia. Wreszcie, wezwanie do dania prawdzie „rosnąć w jej przerażającym spokoju” jest wezwaniem do pokory i cierpliwości. Prawdziwe odkrycia często wymagają czasu, wewnętrznego wyciszenia i gotowości na konfrontację z tym, co nieznane i potencjalnie niepokojące. „Przerażający spokój” odnosi się do lęku, jaki może budzić prawda, gdy wyłania się w swojej surowości, bez naszych prób jej ułagodzenia czy okiełznania.