
Trzeba rozprzestrzeniać radość.
Aktywne dążenie do szerzenia radości przekształca świat i nas samych w celu osiągnięcia trwalszego dobrostanu.
Rozprzestrzenianie Radości: Filozoficzno-Psychologiczna Eschatologia Szczęścia
Słowa Montaigne'a, „Trzeba rozprzestrzeniać radość”, pomimo swojej pozorniej prostoty, kryją w sobie głęboką syntezę filozofii humanistycznej, psychologii pozytywnej oraz etyki. Nie jest to jedynie apel o uprzejmość czy powierzchowną życzliwość, ale raczej wezwanie do aktywnego kształtowania rzeczywistości, zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej, poprzez świadome działanie na rzecz pozytywnych emocji. Kontekst epoki Montaigne'a – renesansu – jest tu kluczowy. Po wiekach myślenia ascetycznego i skupionego na cierpieniu jako drodze do zbawienia, renesans ożywił wiarę w wartość życia ziemskiego, w potencjał ludzki i w znaczenie doświadczeń doczesnych. Montaigne, jako piewca sceptycyzmu i indywidualizmu, jednocześnie podkreślał znaczenie eudajmonii – dobrego, sensownego życia. Radość w jego rozumieniu nie jest ucieczką od problemów, lecz świadomym wyborem i konstruktem, który ma potencjał transformacyjny.
Z psychologicznego punktu widzenia, ten cytat wpisuje się w nurt psychologii pozytywnej, która odwraca uwagę od patologii i skupia się na zasobach, siłach i mechanizmach prowadzących do dobrostanu. Rozprzestrzenianie radości to nie tylko altruizm, ale również autopielęgnacja. Badania nad empatią i współczuciem dowodzą, że akty prospołeczne wzmacniają nasz własny system nagrody, redukują stres i zwiększają poczucie sensu. Kiedy świadomie dążymy do wywoływania pozytywnych emocji u innych, często doświadczamy tzw. „ciepłego blasku”, czyli satysfakcji z pomagania. Poza tym, radość jest emocją zaraźliwą. Neuronauka dowodzi, że obserwowanie uśmiechu czy słyszenie śmiechu aktywuje w naszym mózgu te same obszary, które są odpowiedzialne za odczuwanie tych emocji. Tworzy się w ten sposób pozytywna pętla sprzężenia zwrotnego – im więcej radości dajemy, tym więcej jej otrzymujemy, zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, poprzez stworzenie bardziej optymistycznego i wspierającego środowiska społecznego. To nie tylko etyczny imperatyw, ale także pragmatyczna strategia na rzecz lepszego życia.