
Kiedy się modlę, zawsze dziękuję Matce Naturze za całe piękno świata. Chodzi o przyjęcie postawy wdzięczności.
Kultywowanie wdzięczności wobec natury buduje połączenie z życiem, promuje dobrostan, redukuje stres i wzmacnia odporność psychiczną.
Ewolucja wdzięczności: Od prymitywnego przetrwania do świadomego dobrostanu
Cytat Mirandy Kerr: „Kiedy się modlę, zawsze dziękuję Matce Naturze za całe piękno świata. Chodzi o przyjęcie postawy wdzięczności” – stanowi fascynujący przykład współczesnej, zindywidualizowanej duchowości, zakorzenionej głęboko w ewolucyjnych i psychologicznych mechanizmach. To nie tylko deklaracja osobistej filozofii, ale także odzwierciedlenie głębszej ludzkiej potrzeby sensu, połączenia i afirmacji życia.
Zacznijmy od Matki Natury. To archetyp, symbol pierwotnej siły stwórczej, dawczyni życia, a zarazem bezlitosnej, obojętnej siły. Kultywowanie tej figury jako obiektu dziękczynienia jest powrotem do prehistorycznych form religijności, gdzie bóstwa były personifikacją sił przyrody. W kontekście psychologicznym, odwołanie do Matki Natury może symbolizować proces łączenia się z czymś większym niż własne Ja – z ekosystemem, z kosmiczną harmonią, z podstawową siłą życiową. To pragnienie transcendencji, wykraczania poza ograniczenia ego, które jest fundamentalne dla ludzkiego doświadczenia.
Kluczowe staje się jednak „dziękuję za całe piękno świata”. Wdzięczność, jako emocja, jest potężnym narzędziem psychologicznym. Ewolucyjnie, wdzięczność mogła służyć jako mechanizm wzmacniający więzi społeczne i wzajemność – dziękuję ci, więc jesteś bardziej skłonny mi pomóc w przyszłości. Jednak w kontekście cytatu Kerr, wdzięczność wykracza poza wymiar interpersonalny. Jest to postawa wobec istnienia, *afirmacja życia* pomimo jego złożoności, bólu i niepewności. Dziękowanie za „piękno świata” to świadome skupienie uwagi na pozytywnych aspektach rzeczywistości. To aktywne poszukiwanie sensu i wartości, które często w zgiełku codzienności umykają.
„Chodzi o przyjęcie postawy wdzięczności” – to stwierdzenie jest chyba najważniejsze. Wdzięczność nie jest tutaj pasywną reakcją na otrzymane dobro, lecz aktywnym, świadomym wyborem. To dyspozycja umysłu, filtr, przez który Miranda Kerr interpretuje świat. Badania psychologii pozytywnej wielokrotnie potwierdzały, że praktykowanie wdzięczności, nawet w formie prowadzenia dziennika wdzięczności, znacząco poprawia samopoczucie, zmniejsza poziom stresu, wzmacnia odporność psychiczną i promuje optymizm. To także forma uważności (mindfulness) – świadomego bycia tu i teraz, doceniania drobnych momentów i czerpania z nich radości.
W ujęciu filozoficznym, postawa wdzięczności wobec kosmosu czy natury zbliża się do koncepcji amor fati Friedricha Nietzschego – miłości do losu, akceptacji wszystkiego, co się wydarza, jako integralnej części bytu. To nie tylko tolerowanie, ale i świadome kochanie całokształtu rzeczywistości. Wdzięczność staje się więc narzędziem do osiągnięcia wewnętrznego spokoju i harmonii, niezależnie od zewnętrznych okoliczności. To rodzaj duchowej praktyki, która ma zdolność transformować percepcję i wpływać na ogólny dobrostan psychiczny.
Podsumowując, cytat Mirandy Kerr to głęboka psychologiczna instrukcja do świadomego kształtowania własnego doświadczenia. Przez odwołanie do archetypu Matki Natury i konsekwentne przyjęcie postawy wdzięczności, autorka wskazuje na ścieżkę do głębszego związku z życiem, do odnalezienia sensu w pięknie świata i do budowania wewnętrznej odporności na przeciwności losu. To świadome wybory, które przekształcają pasywną egzystencję w aktywne, pełne doceniania doświadczenie.