
Niektóre książki, jak się wydaje, zostały napisane nie po to, żeby się można czegoś z nich nauczyć, lecz abyśmy wiedzieli, że i autor coś wiedział.
Książki te służą głównie autoprezentacji autora i jego potrzebie uznania, a nie rzeczywistemu poszerzaniu wiedzy czytelnika.
Słowa Goethego uderzają w sedno złożonej dynamiki ludzkiej motywacji i komunikacji, zwłaszcza w kontekście twórczości intelektualnej. Z perspektywy filozoficznej, cytat ten dotyka kwestii epistemologii – tego, jak dochodzimy do wiedzy i po co ją dzielimy. Czy celem jest autentyczne poszerzenie horyzontów odbiorcy, czy może raczej autoprezentacja i ugruntowanie własnego statusu intelektualnego?
Z punktu widzenia psychologii, możemy interpretować to zjawisko przez prym założeń dotyczących ego i potrzeby uznania. Autor, pisząc książkę, wchodzi w interakcję społeczną – mimo że niebezpośrednią – z czytelnikiem. W tej interakcji, oprócz przekazywania treści, pojawiają się silne impulsy związane z potrzebą autoprezentacji. Autor pragnie być postrzegany jako kompetentny, mądry, posiadający głęboką wiedzę. To nie tylko kwestia próżności, ale często głęboko zakorzeniona potrzeba uznania, która napędza wiele ludzkich działań.

W świecie, który każe Ci być kimś, odważ się być sobą.
Radykalna samoakceptacja to zaproszenie do wewnętrznej wolności.
Zobacz, czym jest i jak wiele może Ci dać!
Książka, o której mówi Goethe, staje się zatem artefaktem nie tylko intelektualnym, ale i psychologicznym – nośnikiem tożsamości autora. Jeśli celem pisania nie jest głównie dydaktyka, lecz demonstracja własnych kompetencji, to sama forma i prezentacja treści mogą być podporządkowane temu celowi. Język może stać się nadmiernie złożony, hermetyczny, wręcz pretensjonalny, nie po to, by precyzyjniej oddać myśl, ale by stwarzać wrażenie głębi i erudycji, do której przeciętny czytelnik ma trudny dostęp. To z kolei wzmaga poczucie wyższości intelektualnej autora. Cytat Goethego to zatem krytyka pisarstwa, które służy przede wszystkim wzmocnieniu ego twórcy, kosztem autentycznego wkładu w rozwój intelektualny czytelników. Jest to zarzut o brak empatii wobec odbiorcy i instrumentalne traktowanie aktu twórczego.
W kontekście psychologii społecznej, można by to odnieść do koncepcji zarządzania wrażeniem (impression management), gdzie jednostka świadomie lub nieświadomie kształtuje swój wizerunek w oczach innych. Książka staje się narzędziem tego zarządzania, niezależnie od jej merytorycznej wartości.