
Artyzm to ta szalona ruchliwość wrażliwości mózgowej i czuciowej, co wszystko wchłania i rozlewa się na wszystko, i dąży przede wszystkim do tego, żeby swoje ja zatracić.
Artyzm to intensywna wrażliwość przekraczająca ego, wchłaniająca świat, by poprzez twórczość zatracić siebie dla uniwersalnej ekspresji.
W tych słowach Reymonta odnajdujemy przenikliwą introspekcję natury aktu twórczego, która wykracza poza czysto estetyczne postrzeganie, zanurzając się w głębię psychiki i filozofii bytu. Kiedy mówi o „szalonej ruchliwości wrażliwości mózgowej i czuciowej”, odnosi się do niezwykłej intensywności percepcji, która charakteryzuje umysł artysty. To nie jest zwykła wrażliwość, lecz nadwrażliwość, niemal patologiczna w swojej intensywności, która sprawia, że świat zewnętrzny doświadczany jest z nasyceniem, niedostępnym dla przeciętnego człowieka. Mózg artysty staje się rezonansową komorą, w której każdy bodziec – wizualny, słuchowy, dotykowy, emocjonalny – ulega wzmocnieniu i przetworzeniu.
Fraza „co wszystko wchłania i rozlewa się na wszystko” wskazuje na proces, w którym artysta nie tylko biernie absorbuje rzeczywistość, ale aktywnie się z nią stapia. Jest to dynamika wchłaniania i ekspansji, gdzie granice między podmiotem (artystą) a przedmiotem (światem) ulegają zatarciu. Psychologicznie, jest to stan głębokiej empatii i otwarcia, gdzie ego w pewnym sensie „opuszcza” swoje obronne mury, by bez reszty zanurzyć się w doświadczeniu. To rozlewanie się na wszystko symbolizuje twórczą energię, która nie może być skrępowana, lecz musi znaleźć ujście, manifestując się w dziele.

W świecie, który każe Ci być kimś, odważ się być sobą.
Radykalna samoakceptacja to zaproszenie do wewnętrznej wolności.
Zobacz, czym jest i jak wiele może Ci dać!
Kluczowe dla zrozumienia tego cytatu jest zdanie „i dąży przede wszystkim do tego, żeby swoje ja zatracić”. To stwierdzenie ma głębokie implikacje filozoficzne i psychologiczne. W kontekście filozofii, przypomina starożytne koncepcje transcendencji ego, dążenia do jedności z Absolutem czy Unio Mystica, gdzie indywiduum rozpuszcza się w większej całości. W psychologii, zwłaszcza w nurtach humanistycznych i transpersonalnych, można to interpretować jako dążenie do samoprzekroczenia (self-transcendence), gdzie indywidualne ja, z jego lękami, pragnieniami i ograniczeniami, ustępuje miejsca szerszej perspektywie. Artysta, w akcie twórczym, dąży do wyeliminowania subiektywnych przesądów, własnych uprzedzeń i osobistych ograniczeń, aby stać się narzędziem dla czegoś większego – dla piękna, prawdy, uniwersalnego doświadczenia. Zatracenie ja nie jest tu destrukcją, lecz transformacją, aktem twórczej rezygnacji z ego na rzecz objawienia głębszej, bardziej uniwersalnej rzeczywistości poprzez dzieło. To stan przypominający flow, gdzie świadomość siebie zanika na rzecz pełnego zaangażowania w aktywność, co pozwala na dostęp do twórczych źródeł, dotychczas blokowanych przez egocentryczne myślenie.