
Tak jak zasadą rządu despotycznego jest lęk, tak celem jego spokój, ale to nie jest spokój, to cisza owych miast, w których mury wkracza nieprzyjaciel.
Despotyzm opiera się na lęku, tworząc iluzoryczny spokój – faktycznie, traumatyczną ciszę stłumionego sprzeciwu i bezsilności, niczym w podbitym mieście.
Cytat Monteskiusza, choć sformułowany w kontekście politycznym, oferuje głęboki wgląd w psychologiczne mechanizmy kontroli, opresji i iluzorycznego porządku. Mówiąc o lęku jako zasadzie rządu despotycznego, Monteskiusz trafnie identyfikuje pierwotny motyw, który leży u podstaw autokratycznych systemów – niechęć do niepewności i dążenie do absolutnej kontroli. Z psychologicznego punktu widzenia, lęk, szczególnie lęk przed utratą władzy, stanowi potężną siłę napędową w osobach sprawujących władzę w systemach despotycznych. To właśnie ten lęk generuje paranoję, brak zaufania i potrzebę eliminowania wszelkich źródeł potencjalnego sprzeciwu. W konsekwencji obywatele takiego państwa również zostają zanurzeni w atmosferze strachu. Lęk przed karą, inwigilacją, utratą wolności, a nawet życia, staje się dominującym emocjonalnym pejzażem jednostki.

Przeszłość kształtuje Twoje relacje, dorosłe wybory i poczucie własnej wartości. Czas je uzdrowić 🤍
Monteskiuszowska wizja „spokoju”, który jest faktycznie „ciszą owych miast, w których mury wkracza nieprzyjaciel”, jest niezwykle sugestywna. Psychologicznie, nie jest to autentyczny spokój wynikający z poczucia bezpieczeństwa, sprawiedliwości czy zaufania społecznego. To raczej stan stłumienia, wyparcia i rezygnacji, gdzie zewnętrzne objawy porządku są jedynie fasadą ukrywającą wewnętrzny chaos i traumę. Cisza ta nie jest wynikiem harmonii, lecz przymusowego uciszenia wszelkich przejawów indywidualności, krytyki czy sprzeciwu. Jednostki w obliczu wszechobecnej opresji uczą się milczeć, dostosowywać i wewnętrznie tłumić swoje prawdziwe myśli i emocje. To prowadzi do głębokiej alienacji, poczucia bezsilności i, w skrajnych przypadkach, do internalizacji opresora, gdzie lęk staje się częścią struktury psychicznej jednostki. Brak zewnętrznego konfliktu nie oznacza braku cierpienia; oznacza, że cierpienie przeszło w sferę wewnętrzną, stając się chronicznym stanem egzystencji. Ta „cisza” jest więc patologiczną formą pokoju, która w żadnym stopniu nie przyczynia się do dobrostanu psychicznego obywateli, a wręcz przeciwnie – jest niszczycielska dla indywidualnego i zbiorowego zdrowia psychicznego. Wkroczenie nieprzyjaciela symbolizuje tu kompletny brak kontroli, upadek autonomii i absolutne poddanie się zewnętrznej sile, co z psychologicznego punktu widzenia jest głęboko traumatycznym doświadczeniem, porównywalnym do załamania się poczucia bezpieczeństwa i tożsamości.