Co z kobietami, które od wielu lat bez skutku starają się o dziecko, próbują in vitro i wszelkich możliwych metod, a ich frustracja narasta?
Towarzyszyłem wielu kobietom w ich trudnych i ryzykownych bataliach o zapłodnienie metodą in vitro i utrzymanie ciąży. Terapeuta nie narzuca swoich przekonań czy poglądów, tylko pomaga tej osobie, żeby do końca rozpoznała swoje przekonania i motywy, które każą jej szukać tak mocno wspomaganego macierzyństwa. Jeśli okaże się, że to jest wyłącznie lub przede wszystkim ślepy instynkt, to nie ma o czym dalej dyskutować, tylko wspierać w wypadku niepowodzeń. Jeśli instynktowna/organiczna motywacja jest słaba, to trzeba pomóc pragnącej macierzyństwa kobiecie rozstrzygnąć, czy decyduje się na in-vitro pod jakimś wewnętrznym lub zewnętrznym psychicznym przymusem: bo np. chce sobie coś udowodnić, zaspokoić oczekiwania partnera (urodzić mu dziecko) podbudować w sobie poczucie wartości, dorównać innym, wypełnić poczucie pustki i samotności w swoim życiu, mieć kogoś, kto naprawdę ją pokocha? A to niestety nie jest katalog optymalnych pobudek do urodzenia dziecka. Wszystkie grzeszą zbytnią interesownością. Urodzenie dziecka ma bowiem pomagać w uleczeniu nieprzepracowanych emocjonalnych deficytów i problemów matki. Ale jest to wtedy leczenie objawowe. A leczenie objawowe – nie usuwające prawdziwej przyczyny problemu – prawie zawsze grozi uzależnieniem, często graniczącym z obsesją a także rozczarowaniem.
Wtedy obsesja posiadania dziecka rujnuje wszystko: zdrowie samej kobiety i partnera, związek z nim, rodzinę, życie zawodowe i towarzyskie.
Obsesja urodzenia dziecka działa wtedy tak jak uzależnienie, jak nałóg. Wtedy trzeba pytać: Czy zdajesz sobie sprawę, jakie konsekwencje przynosi twoje postępowanie?. Czy na pewno chcesz się czuć za nie odpowiedzialna? W jakim momencie – po ilu nieudanych próbach – gotowa jesteś uznać, że taki jest twój los, że po prostu nie możesz urodzić dziecka nawet metodą in vitro? Sukces w terapii polega na tym, żeby ta osoba zrozumie, że są sytuacje w życiu, których się nie da przeskoczyć. Trzeba się po prostu poddać i je zaakceptować. Wtedy niepłodna kobieta zacznie dostrzegać wiele innych możliwości samorealizacji, które się dzięki temu przed nią otworzą.
Pozostańmy jeszcze w temacie kobiet, które bardzo by chciały mieć dziecko. Zdaję sobie sprawę, że niezależnie od metod, jakimi chce się to dziecko pozyskać, to jeżeli nam nie wychodzi, napięcie oraz koszty emocjonalne tego procesu są bardzo duże. Jak, pozostając przy takim racjonalnym pragnieniu i staraniu się o potomstwo, można sobie radzić z tymi emocjonalnymi kosztami i napięciem? Obniżyć je, przepracować pragnienie posiadania dziecka? Zdarzają się często sytuacje, że kobiety z powodu stresu związanego z tym pragnieniem nie są w stanie zajść w ciążę, i dopiero mając już swoje pierwsze dziecko z in vitro albo z adopcji, nagle zachodzą spokojnie w naturalną ciążę.
Słyszałem o takich wypadkach. Pamiętam taką parę, która wielokrotnie próbowała procedury in vitro, ale na szczęście nie wpadła w tę fazę obsesyjną. W którymś momencie zdecydowali się na adopcję jednocześnie trojga dzieci. Kiedy już załatwili adopcję tych trojga dzieci mniej więcej w tym samym wieku, ona zaszła w ciążę i po 9 miesiącach urodziła bliźnięta. Ale niech to nie zniechęca nikogo do adopcji, te przypadki są niezmiernie rzadkie.
Zanim jeszcze zaczęliśmy tę rozmowę, powiedziałeś, że byłaby niepełna, gdybyśmy nie odważyli się dotknąć tematu aborcji. Czy przychodzą do ciebie kobiety, które mają ze sobą takie doświadczenie? Czy to bywa dla nich problemem, który potrzebują jakoś przepracować?
Podstawowym problemem w aborcji jest to, że kobieta zachodzi w ciążę, w którą nie chciała zajść. To jest podstawowe podglebie i aborcyjnych zamiarów i ich realizacji. Pytanie brzmi, jak to się stało, że nie zadbały o siebie, o swój los. Mądra i powszechna edukacja seksualna mogłaby z pewnością temu zaradzić. Naturalnie, zdarzają się różne komplikacje z tym związane, gdy okazuje się, że ciąża jest efektem przemocy. To oczywiście nie sprzyja pokochaniu tej ciąży ani dziecka, które ma się w rezultacie pojawić na świecie. Ale czy ty pytasz o osoby, które są w trakcie podejmowania tej decyzji o aborcji, czy te, które przychodzą już po aborcji?
Myślałam o tych, które przychodzą po, ale to Ty wiesz z czym ludzie do Ciebie przychodzą.
Częściej zdarzają się przedaborcyjne wątpliwości. Na przestrzeni wielu lat chyba tylko dwa razy zdarzyły się takie przypadki, kiedy kobiety przychodziły z poaborcyjną depresją, albo wątek aborcji był jej ważnym elementem szerszej sytuacji. Znacznie częściej pojawiały się kobiety z pytaniem co począć z niechcianą ciążą, czy to w trwałych czy w krótkotrwałych związkach. Wtedy po kilku terapeutycznych rozmowach większość z nich decydowała się na utrzymanie ciąży.
Bowiem zdecydowana większość kobiet chce rodzić dzieci pod warunkiem wszakże, że ich sytuacja życiowa jest wystarczająco bezpieczna, gdy mogą liczyć na wsparcie w relacji z partnerem i na efektywną pomoc państwa.
No i jeśli nieplanowana ciąża nie koliduje z ich ważnymi planami i aspiracjami. Ale nigdy nie spotkałem w terapii przypadku ciąży spowodowanej gwałtem. Najwyraźniej kobiety w ten sposób potraktowane nie mają żadnych wątpliwości, co z taką ciążą robić. Ale zdarzają się też oczywiście sytuacje, w których z innych niż przemoc powodów utrzymanie ciąży jest dla kobiety nieakceptowalne. Wtedy szukają pomocy w tym, by uświadomić sobie i rozważyć wszystkie możliwe konsekwencje tej decyzji i wziąć za nie odpowiedzialność. Szczególnie w sytuacji, gdy ich decyzja o usunięciu ciąży spotyka się z napiętnowaniem ze strony bliskich ludzi. Z reguły nie są to decyzje ani łatwe ani pochopne, ani też emocjonalne czy destrukcyjne. Prawie zawsze są to decyzje bardzo trudne i odważne, spójne ze sposobem rozumienia i przeżywania ich życia. Są wyrazem rozumnej troski o swoją przyszłość a także wielkiej potrzeby wydostania się z kręgu nawykowych lęków i ograniczeń typowych dla syndromu ofiary (dziedziczonego od pokoleń przez bardzo wiele kobiet). Wtedy decyzji o aborcji towarzyszy proces odzyskiwania przez kobietę swojej podmiotowości, a tym samym przejmowania kontroli nad swoim życiem i odpowiedzialności za nie. Oczywiście są z tym procesem powiązane sprawy światopoglądowe dotyczące przekonań o statusie płodu. Ale moje doświadczenie pokazuje, że każda kobieta stojąca przed decyzją o aborcji, bez względu na jej światopogląd, dobrze wie, że uniemożliwia rozwój nowej formy życia w swoim brzuchu i bierze za to trudną odpowiedzialność. To też może być ważny wątek terapii, lecz rolą terapeuty nie jest ingerowanie w system wartości i przekonań danej osoby, tylko pomaganie jej do końca zrozumieć swoją sytuację, motywację i możliwe konsekwencje podjętej decyzji.
To jeszcze takie trudne pytanie: co z kobietami, które czują, że nie chcą zakończyć swojej ciąży, nie chcą zabić tej istoty, która się w nich rozwija, a wszystkie okoliczności i osoby, które je otaczają, mówią im, że urodzenie dziecka będzie nieodpowiedzialne. Czasami się zdarza, że własna matka namawia córkę choćby z powodu matury, albo że partner uważa, że to będzie zbyt dużym obciążeniem (tak bywa nawet w długotrwałych związkach). A ta kobieta czuje, że mimo niesprzyjającej sytuacji, aborcja byłaby wręcz jakimś aktem autoagresji. To bardzo trudne sytuacje.
Obrona swojej ciąży w takiej sytuacji jest też niewątpliwie odzyskiwaniem podmiotowości i porzucaniem skryptu ofiary, więc zasługuję na szacunek i wsparcie. Ale nie spotkałem się z taką sytuacją w terapeutycznym gabinecie. Słyszałem też o niezwykle trudnych dylematach rodziców, kiedy zachodzą w ciążę ich nieletnie córki. Niedawno ktoś mi opowiadał, że w ostatniej klasie podstawówki trzy dziewczynki zaszły w ciążę. Kto za to ponosi odpowiedzialność i kto ma podjąć decyzję? Czy rodzice mogą decydować w takiej sytuacji o tym jak będzie wyglądała cała reszta życia ich nieletniej córki? Czy nieletnie dziecko może być podmiotem, który może podjąć swoją decyzję wbrew stanowisku rodziców? Prawo też jest bezradne w tych przypadkach. Na szczęście nie miałem w terapii takich spraw. Na pewno wymagałoby to długich, trudnych rozmów z rodzicami – a być może także z dziećmi, tak jak to mam miejsce w terapii rodzinnej.
Spytam w imieniu tych wszystkich kobiet, które nie realizują macierzyństwa w standardowy sposób: jak one tę macierzyńską energię mogą wykorzystać? Nie mam na myśli robienia kariery czy przekopywania ogródka. Wydaje mi się, że ta macierzyńska moc jest obecna we wszystkich kobietach. Może generalizuję albo nie do końca potrafię tego dobrze ująć w słowa, ale chodzi mi o jakiś szczególny rodzaj energii obecny w kobietach, którą one chcą realizować, a jak mówiliśmy, bardzo często to się nie udaje. Zatem, jak to robić?
Potężny instynkt macierzyński nie jest udziałem wszystkich kobiet i być nie musi. Nie jest to żaden wstyd ani kalectwo. Można to nawet nazwać dokonanym przez naturę wyróżnieniem. Wtedy, zamiast walczyć o to co nie dane przez los/naturę, trzeba radośnie korzystać z innych – w przeciwnym wypadku trudno dostępnych – możliwości zagospodarowania swojego życia. W tym jest olbrzymia moc i naprawdę warto się mocno zatroszczyć o to, żeby ją dobrze zainwestować. Podobnie jak w sytuacji posiadania silnego instynktu macierzyńskiego, który nawet przy wspomaganiu zapłodnienia nie daje się zrealizować w postaci dziecka. Mamy sporo przykładów w różnych kulturowych i historycznych przekazach i współczesnych mediach, że ta moc może dawać fantastyczne rezultaty w działalności artystycznej, społecznej, edukacyjnej, opiekuńczej, wychowawczej, a także tej związanej z kultywacją kreatywnego potencjału planety poprzez ochronę przyrody. Zresztą kobiety, które w postaci dzieci zrealizowały swój twórczy potencjał też chętniej i bardziej niż mężczyźni angażują się w ochronę potencjału planety. Bo instynktownie czują, że zdrowie planety jest w istocie tożsame ze zdrowiem dzieci, że planeta po narodzinach dziecka, staje się niejako drugą macicą podtrzymującą życie dzieci i ich matek – a także, często mało tego świadomych, ojców.
Niewątpliwie coś jest na rzeczy. Bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę.
Wojciech Eichelberger
Wybitny psychoterapeuta, coach, trener z wieloletnim doświadczeniem. Jest założycielem Instytutu Psychoimmunologii IPSI zajmującego się stresem i wypaleniem zawodowym oraz autorem wielu bestsellerów – m. in. „Kobieta bez winy i wstydu”, „Zdradzony przez ojca”, „Patchworkowe rodziny – jak w nich żyć”. W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka.
Autor kursów: Strefa Mindfulness | 8 x Odporność na Stres | Dobry związek. Zrozumieć siebie i swoje relacje | Jak medytować
Kursy rozwoju osobistego
Kursy rozwoju osobistego
- Przestaniesz bać się upływu czasu
- Odzyskasz sprawczość i życiową energię
- Odkryjesz dojrzałość jako drogę do wewnętrznej wolności
- uporządkujesz role, granice i zasady w rodzinie
- poprawisz funkcjonowanie waszej złożonej rodziny
- poznasz mechanizmy stojące za napięciami, konfliktami i chaosem
- zbuduj zaufanie do siebie i granice w relacjach
- naucz się bronić przed naciskami i manipulacjami
- mów „tak/nie” bez winy – z szacunkiem dla siebie
- odkryjesz, czym jest twoja autentyczna męskość
- przestaniesz działać z lęku, wstydu i presji
- zaczniesz żyć i kochać w zgodzie ze sobą
- nauczysz się stawiać i egzekwować granice ekranowe
- dowiesz się, jak rozpoznać sygnały uzależnienia od sieci
- zbudujesz u dziecka zdrowe nawyki korzystania z internetu
- nauczysz się patrzeć na siebie z akceptacją
- odkryjesz, jak uwolnić się od krytycznych myśli i ocen
- poczujesz spokój, lekkość i pełną zgodę na to, kim jesteś
- pomożesz synowi pewnie wejść w dorosłość
- zbudujesz z synem relację opartą na zaufaniu, nie zależności
- nauczysz się ufać sobie – jako matce i jako kobiecie
- zrozumiesz wpływ relacji z ojcem na twoje życie
- poprawisz relacje z mężczyznami
- zrozumiesz schematy, które kształtują twoje wybory
- zrozumiesz strategie, które nieświadomie stosujesz
- uwolnisz się od ograniczającego wpływu matki
- zaczniesz budować zdrowe związki
- panuj nad reakcjami – swoimi i innych
- naucz się wychodzić z implozji
- zbuduj trwałą równowagę emocjonalną
- zbudujesz z córką relację opartą na zaufaniu i obecności
- nauczysz się być tatą, z którym córka chce dzielić swoje życie
- zbudujesz fundament poczucia wartości
- odzyskaj pewność siebie
- zacznij budować relacje oparte na szczerości
- pozbądź się strachu przed porażką
- zrozumiesz i oswoisz emocje
- rozpoznasz źródła swoich emocji
- poprawisz komunikację z najbliższymi
- podaruj dziecku supermoc uważności
- naucz go panowania nad myślami i emocjami
- przyjrzyj się relacjom swoich rodziców
- zrozum strategie zależności międzyludzkich
- zbuduj szczęśliwy związek
- rozpoznaj bolesne schematy z dzieciństwa
- zrozum i uwolnij tłumione od lat uczucia
- zrozum nieadekwatne reakcje w związkach
- zrozum i popraw relacje z matką/córką
- uwolnij się od przekonań na swój temat
- nie powielaj szkodliwych schematów
- naucz się medytować
- praktykuj według sprawdzonych wskazówek
- popraw uważność w życiu codziennym
- komunikacja z depresyjnym dzieckiem
- współczesne problemy młodzieży
- przywracanie poczucie bezpieczeństwa
- oddychanie w sytuacjach stresowych
- kontrola emocji
- kieruj oddechem z uważnością
- naucz się mitygować autostres
- dowiedz się, jak odreagowywać stres
- uwolnij się od napięcia, odzyskaj spokój
- głębokie samopoznanie
- rozwijanie i realizacja wizji własnego życia
- droga do wewnętrznej wolności
- przebudzenie miłości do siebie i innych
- odkrywanie swojej kobiecej siły
- prawdziwa mistyczna przemiana
- dowiedz się, jak znaleźć idealnego partnera
- otwórz sobie drogę do miłości
- przyjrzyj się sobie z nowej perspektywy
- zadbaj o swoje ciało
- odzyskaj energię
- dostrzeż swoje piękno
- spójrz w głąb siebie
- naucz się reagować na ataki paniki
- wycisz swój lęk
- wzmocnij odporność
- opanuj lęk
- naucz się regenerować
- budowanie relacji z dzieckiem
- trudne tematy
- wychowanie w pojedynkę
- komunikacja bez przemocy
- świadome macierzyństwo
- uważność i bliskość
- ukryty potencjał
- rozbudzenie zmysłów i intelektu
- świeże i twórcze spojrzenie
- działaj lepiej w stresujących sytuacjach
- zarządzaj energią życiową w stresie
- podnieś odporność ciała i umysłu na stres
- zacznij być obecny/a tu i teraz
- otwórz się na nowe doznania
- przejdź kompleksowy trening uważności
Interesujesz się psychologią
i rozwojem?
Wpisz tu swój email, by dostawać informacje o nowych ciekawych artykułach, nagraniach i kursach:
Przeczytaj także
Przecztaj także:
Współczesny człowiek coraz częściej żyje w przekonaniu, że stres jest czymś, z czym należy się uporać. Podejście polegające na zwalczaniu stresu jest z góry skazane na porażkę. Ze stresem nie da się wygrać. Walka sama w sobie jest bowiem formą stresu, więc dokładanie jej do układu nerwowego nie prowadzi do ulgi, ale do eskalacji.
Aby zrozumieć to, co dzieje się między matką a córką, trzeba spojrzeć szerzej niż na samą relację – także na własne doświadczenia z dzieciństwa i rodzinne wzorce. To, co matka daje córce, nie jest wyłącznie wynikiem jej osobistych wyborów. W dużej mierze odtwarza to, czego sama doświadczyła w relacji ze swoją matką.
Przez długi czas psychologia koncentrowała się przede wszystkim na cieniu. To, co wyparte i mroczne, stało się centralnym obszarem pracy terapeutycznej i tak zdominowało myślenie o psychice, że zaczęliśmy wierzyć, iż człowiek składa się głównie z tego, co boli i wymaga naprawy. Tymczasem cień to tylko połowa obrazu człowieka.
Jedną z najgłębszych ran w relacjach jest potrzeba bycia wybraną. Nie jest to zwykłe pragnienie miłości czy bliskości, lecz głęboka, często nieuświadomiona potrzeba potwierdzenia własnej wartości poprzez drugą osobę. Dla wielu kobiet bycie wybraną oznacza: jestem wystarczająca, jestem ważna, zasługuję na miłość.
Na poziomie psychologicznym intensywność bardzo często nie jest wyrazem miłości, lecz sposobem regulowania wewnętrznego braku bezpieczeństwa. Nie dzieje się to świadomie – jest raczej próbą poradzenia sobie z lękiem, niż dowodem emocjonalnej niedojrzałości.
Ego zaczyna być traktowane nie jako centrum tożsamości, lecz jako obiekt obserwacji. Coś, na co można spojrzeć z dystansu i czego nie trzeba bezkrytycznie słuchać. To przesunięcie jest subtelne, ale ważne. Oznacza odejście od utożsamiania się z każdym impulsem i reakcją.
W sytuacji, w której poczucie bezpieczeństwa wyraźnie się chwieje, każdy z nas – mniej lub bardziej świadomie – staje przed pewnym wyborem. Można powiedzieć, że są dwie zasadnicze drogi reagowania na kryzys, który dziś przeżywamy jako jednostki i jako cywilizacja. Każda z nich prowadzi do zupełnie innych konsekwencji.
Strach i lęk rzadko objawiają się dziś w sposób spektakularny. Zazwyczaj nie wyglądają jak atak paniki ani wyraźny kryzys. Znacznie częściej działają subtelnie, wpływając na codzienne decyzje i wybory, które z czasem zaczynają porządkować całe życie.
Lęk nie jest komunikatem o tym, że coś z nami jest nie tak. Jest informacją, że organizm znalazł się w stanie, z którym trudno mu sobie poradzić. Dopiero kiedy Kiedy zaczynamy słuchać tego sygnału i traktować lęk jako informację, zamiast z nim walczyć, pojawia się przestrzeń na realną zmianę.
W kulturze, która czci młodość i szybkość, starość często opisywana jest jak porażka – koniec, który należy odwlec lub ukryć. A przecież w naturalnym planie ludzkiego życia późniejsze lata nie są karą ani końcem. To czas, który pojawia się, by przestać biec, udowadniać światu, dopasowywać się do stereotypów i oczekiwań.